Pechowiec i zardzewiałe balustrady

balustrady

Pechowiec i zardzewiałe balustrady

Ostatnio mam myślę, że można tak powiedzieć, że ogromnego pecha. Na szczęście te wszystkie nieszczęścia nie są aż takie poważne jak niektóre nieszczęścia które zdarzają się innym ludziom. Wracając do moich nieszczęść, zacznę do tego, że mieszkam pod pięknym miastem, jakim jest nasza stolica, czyli Warszawa.

Balustrady przy moim domu w Warszawie

balustradyMieszkam w domu jednorodzinnym wraz z moją żoną i dwójką naszych ukochanych pociech. Niestety w ostatnim czasie okazało się, że zardzewiały nam balustrady Warszawa na tarasie. Nie było innego wyjścia, trzeba było koniecznie je wymienić, bo było to po prostu niezbędne. Niestety nie był to tani wydatek, a my miesiąc temu zamontowana została u nas automatyka do bram, która jak się zapewne orientujecie nie jest tania. Także mieliśmy mało pieniędzy na wymienienie tego, co zardzewiało, ale cóż można było zrobić, trzeba było ostatnie nasze grosze wydać. Po wymienieniu, w sumie od około dwóch tygodni od ich wymienienia okazało się, że popsuły nam się ogrodzenia wokół domu, oraz dwie bramy wjazdowe do garażu. Serio pomyślałem sobie, że jakieś to jest fatum. Trzeba było to wymienić z racji tego, że na podwórku mamy dwa psy i przez popsute ogrodzenie po prostu by uciekły. Problem polegał niestety na tym, że już kompletnie na tą wymianę nie mieliśmy pieniędzy. Musieliśmy pożyczyć od moich rodziców. Na szczęście moi rodzice bez problemu żadnego pożyczyli nam pieniądze na te nowe bramy wjazdowe i garażowe. Minęło teraz około dwa tygodnie odkąd nasze bramy zostały wymienione i na razie… nic się nie popsuło.

Jestem jednakże ostrożny i każdego dnia boję się, że coś się znowu popsuje. Jednakże po cichu też liczę, że limit nieszczęść został przeze mnie wyczerpany i że długo, długo nic się nie popsuje. Musimy jeszcze rodzicom oddać pieniądze, ale mam nadzieję, że szybko się z tym uporamy.