Wideofilmowanie i przygotowania do ślubu

Wideofilmowanie

Wideofilmowanie i przygotowania do ślubu

Kiedyś zdarzyła się w moim życiu sytuacja, której trochę się wstydzę aż do teraz. Byłam o krok od ślubu. Znacie na pewno to uczucie stresu i szaleństwa przed przygotowaniami do tego wielkiego wydarzenia. 

Jak wideofilmowanie pokrzyżowało moje plany ślubne…

Zazwyczaj tak jesWideofilmowaniet, że kobiety i ich mamy załatwiają wszystko, bo mężczyźni nie znają się na tym. Było tak i w moim przypadkiem. Chwilę przed ślubem odwiedziłam miejsce o nazwie wideofilmowanie Lublin, by załatwić osobę, która nagra nam ten wyjątkowy dzień. Zapukałam do drzwi i moim oczom ukazał się pan kamerzysta zwracający uwagę w dość korzystny sposób. Tak wpadł w moje gusta, że nie mogłam przestać mu się przyglądać. Miał też takie ładnie zaprojektowane biuro, myślałam, że się rozpłynę. Te wideofilmowanie pokrzyżowało trochę moje plany. Zaczęłam flirtować z tym facetem. Najpierw rozmawialiśmy tylko o nagraniu. Mówiłam mu jakich ujęć oczekuje, ile dokładnie ma trwać nagranie, bo tam od tego sobie według cennika odliczał. Rozmawialiśmy też o zdjęciach, bo jednocześnie podczas nagrywania mógł dzielić klatki i robić zdjęcia. No i tak od słowa do słowa pokazywał mi swoje kamery, i przez przypadek na niego wpadłam. On mnie objął i powiedział, że od razu wpadłam mu w oko. Mnie zrobiło się gorąco i przyznałam, że dawno nie widziałam tak pociągającego mężczyzny. Mimo, że niedługo miałam męża nie mogłam mu się oprzeć. Ten kamerzysta totalnie zawrócił mi w głowie. Podobał mi się też fakt z jaką pasją mówi o swoich nagraniach i pracy. Nie wiem czemu tak dałam się omotać. Splątał nas ognisty romans, o którym bałam się powiedzieć mężowi. W końcu mu się przyznałam, i był bardzo załamany.

Zrobiłam bardzo źle, bo ten facet się mną tylko zabawił, i teraz nie odbiera ode mnie nawet telefonów. Zostałam sama ze sobą i już nigdy więcej nie powtórzę tego błędu.